Archiwa tagu: wkłucie

Ocena naczynia przed kaniulacją

Sukces jakim jest założenie wkłucia dożylnego nie tylko otwiera drogę w planie terapeutycznym, ale daje także bardzo dużo codziennej, zawodowej satysfakcji.

Na sposób wykonywania tej procedury może wpływać wiele czynników, które należy jednak maksymalnie zoptymalizować, tak, aby osiągnąć zamierzony cel.

Najważniejsza zasada, którą zdarza mi się nadal łamać brzmi: nie idź na skróty. Nie spiesz się z wykorzystywaniem umiejętności, których nie opanowało się w minimalnym chociaż stopniu.

Czynności pielęgniarskie, szczególnie w pielęgniarstwie infuzyjnym muszą być zaplanowane, uporządkowane i precyzyjne. Choć nie zawsze będą nabite praktyką.

O czym warto pamiętać, a co umyka podczas pośpiechu i mnóstwa spraw na głowie?

1. Warto zachować spokój i być maksymalnie przygotowanym.

Trafienie w dziesiątkę za pierwszym razem zazwyczaj zależy od przygotowania i umiejętności pielęgniarki. Choć istnieją obiektywne czynniki, które utrudniają życie, jak trudne żyły, niewspółpracujący pacjent, czy po prostu gorszy dzień.

Najważniejsze jednak jest opanowanie, bo nerwowy i pośpieszny zabieg prawdopodobnie zakończy się niepowodzeniem. Co nagle to po diable.

Dobrze jest rozładować atmosferę, wyjaśniając pacjentowi przebieg zabiegu i pytając o dotychczasowe doświadczenia podczas terapii dożylnej.

Nie zaszkodzi upewnić się, czy pacjent jest dobrze ułożony i wystarczająco ciepły, aby zapobiec zwężeniu naczyń.

2. Emanować pewnością siebie, nie ma nic gorszego niż pacjent, który zaburza w specjaliście poczucie wartości. A niestety i tacy pacjenci bywają.

Trzeba wierzyć w siebie i zapewnić pacjenta, że wiemy, co robimy. Pewność siebie pielęgniarki dodaje otuchy pacjentowi.

3. Dobrze ocenić potencjalny lęk pacjenta przed kłuciem, igłą i krwią.

Nie chodzi tylko o to, że pacjent ucieknie spod igły, ale przede wszystkim wegetatywną odpowiedź jego organizmu (tachykardia i wysokie ciśnienie).

Po założeniu wkłucia może wystąpić omdlenie, czy wazowagalna reakcja (bradykardia, poty, bladość powłok skórnych). Jeśli mamy możliwość i kompetencje warto zastosować miejscowe środki znieczulające dostosowane do rodzaju wkłucia (krem Emla, lignokaina nasiękowo).

4. Bardzo ważnym elementem jest dbanie o aseptykę i antyseptykę.

Rękawiczki i dezynfekcja miejsca wkłucia to podstawa. Do odkażania skóry polecany jest roztwór 2% chlorheksydyny z 70% alkoholem. Przetarcie miejsca wkłucia nie tylko oczyszcza je z mikroorganizmów, ale także poprawia warunki wizualizacji naczynia (czystość, napływ krwi i rozszerzenie naczyń).

5. Ocena żyły.

Brzmi banalnie, ale na tym etapie można zafiksować się i utwierdzić w złym wyborze.

Przed wprowadzeniem igły do ​​żyły pacjenta należy najpierw ocenić jej stan. Dobrze nawodniony pacjent ma łatwo dostępne żyły, które są napięte i elastyczne, dzięki czemu można je po prostu łatwiej trafić.

Niektórzy pacjenci wymagają terapii dożylnej, ale są odwodnieni, więc trafienie do żyły za jednym razem jest wyzwaniem. Aby uniknąć uszkodzenia żyły, zawsze najpierw oceniany, czy wybrana żyła nie jest na tyle krucha, by pękła podczas zakładania. Pośpiech nie jest zalecany.

Inspirowałem się tips&tricks portalu nurseslabs.com

Dwa leki w jednej strzykawce?

Łączenie leków do iniekcji domięśniowej w jednej iniekcji lub jednej strzykawce kiedyś należało do codzienności. Dziś nie jest to powszechna praktyka, ale zdarza się. 

Warto przeczytać opinię konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie farmakologii klinicznej dr hab. med. mgr farm. Anny Jabłeckiej, w której pisze:

„Uprzejmie informuję, że zgodnie z obowiązującymi zasadami leki przeznaczone do podawania w formie iniekcji należy podawać oddzielnie.”

Najważniejsze argumenty zostały zawarte w pierwszym zdaniu: jest to właściwa, racjonalna i bezpieczna zasada.

Przedstawiam najciekawsze aspekty poruszone przez panią Konsultant.

„Skutków działania wielu leków, szczególnie wtedy, gdy są one podawane jednocześnie, nie można przewidzieć, znając jedynie działanie każdego z nich z osobna. Między lekami może bowiem zachodzić wiele różnych typów interakcji, a wynik kliniczny wzajemnych oddziaływań między lekami może być różny i polegać np. na nasileniu działania jednego leku przez drugi,  pojawieniu się nowego jakościowego działania, nieobecnego przy stosowaniu każdego z leków osobno, czy wreszcie hamowaniu działania jednego leku przez drugi.”

„Niezwykle ważny jest też fakt, że wynikiem interakcji będącej skutkiem niezgodności chemicznej i fizycznej leków (np. podczas łączenia leków w iniekcji) nie musi być wytrącenie się widocznego osadu lub zmiana barwy roztworu do wstrzyknięć. Czasem bowiem chemiczne lub fizyczne unieczynnienie leku zachodzi bez istotnych zmian roztworu.”

„I wreszcie kwestia techniki wykonywania iniekcji domięśniowych tj. rozstrzygnięcia czy dokonywać zmian kierunku igły w celu podania kolejnego leku w innym miejscu,
czy dokonywać wkłuć odrębnych, co wiąże się z kolei ze stresem i dodatkowym cierpieniem chorych.

„Uważam , że z dwóch powodów, każdą iniekcję domięśniową należy podawać oddzielnie. Po pierwsze, jak zaznaczyła Pani, zmiana kierunku igły powoduje zmianę kąta wkłucia, czyli łamie zasadę kąta prostego, po drugie nie daje pewności, czy nie dokona się bezpośredni kontakt ( ” zmieszanie ” ) leków podawanych w ten sposób. Dla zminimalizowania cierpienia wynikającego z dokonywania odrębnych iniekcji domięśniowych zalecam podawać je z zachowaniem odpowiednich przedziałów czasowych (niejednoczasowo), co jak sądzę może stanowić pewną uciążliwość ( przede wszystkim dla pacjentów ambulatoryjnych).”

Źródło: http://oipipciechanow.com.pl/opinia3.pdf