Archiwa tagu: ratownictwo

Recenzja książki „Pielęgniarstwo anestezjologiczne i intensywnej opieki”

„Pielęgniarstwo anestezjologiczne i intensywnej opieki” nie było książką oczekiwaną. Pewnie dlatego, że straciliśmy wiarę w to, że da się napisać ciekawą i praktyczną książkę dotyczącą pielęgniarstwa i opieki nad krytycznie chorymi. Rozpoczynając dyskusję o tej książce w mediach społecznościowych gro środowiska mając wyobrażenie poprzednich publikacji dotyczących tych zagadnień nie było mówiąc łagodnie pozytywnie nastawione. Sam zgadzając się na patronat medialny miałem pewne obawy, choć patrząc na wkład Wydawnictwa Lekarskiego PZWL w pogoń za światowymi trendami ufałem, że nie zawiodę się aż tak bardzo.

Nie zawiodłem się. Nie ma na razie na rynku książki idealnej. Być może nigdy taka nie powstanie, bo po prostu nie da się takiej książki napisać. Opieka nad chorymi intensywnej terapii oraz znieczulanymi w różnych dziedzinach medycyny jest uprawiana przede wszystkim przez ludzi z ogromną wyobraźnią, niezwykle zaangażowanych w pracę i stawiających bardzo duże wymagania. To zapewne przyczyna tego stanu rzeczy. Myślę jednak, że publikacja, którą przedstawiam ma szansę stanąć na półce wśród książek, które warto mieć.

Tej recenzji możesz także posłuchać…

Do przygotowania nowej publikacji z tej dziedziny skłonił szybki postęp wiedzy i rozwój nowych technologii. W wyniku tych zmian nastąpiła również modyfikacja zakresu usług opieki zdrowotnej, a od pielęgniarek oczekuje się wykonywania świadczeń zdrowotnych wymagających rozszerzonej, specjalistycznej wiedzy i umiejętności. Pielęgniarki anestezjologiczne i intensywnej opieki stają przed nowymi wyzwaniami, jakimi są współdziałanie we wdrażaniu zaawansowanych procedur diagnostyczno-terapeutycznych, ochrona pacjenta przed niekorzystymi dla niego psychospołecznymi skutkami pobytu na oddziale intensywnej terapii i podejmowanie działań ukierunkowanych na poprawę jakości życia po przeżyciu ciężkiej choroby.

Z przedmowy…

Na początku tej recenzji muszę uspokoić Czytelników – książka nie jest w żadnym wypadku nowym wydaniem znanej, marnej jakościowo książki tego samego wydawnictwa, pt. „Anestezjologia i intensywna opieka. Klinika i pielęgniarstwo”. Choć jedna z redaktor naukowych tamtej publikacji wzięła na barki również pracę nad nową książką liczącą prawie 800 stron.

Każdej pielęgniarce i każdemu pielęgniarzowi na początek należą się słowa uspokojenia. Nie znajdziemy tutaj żadnych niepokojących treści. Wydaje się, że nastąpił pewien przełom i autorzy zrozumieli czego w książkach pielęgniarskich nie potrzeba. O czym mowa? Oczywiście o wszelakich rysach historycznych oraz o zadręczaniu nas teoriami pielęgniarskimi, które nijak się mają do naszej praktyki i rozwoju nowoczesnego pielęgniarstwa.

Książka napisana została przez 31 autorów i zredagowana przez dwie redaktor. Zasadniczo jest adresowana do studentów pielęgniarstwa i personelu już pracującego. W mojej opinii anestezjologii i intensywnej terapii mogą też uczyć się młodzi adepci kierunków lekarskich, np. stażyści.

Plusów stanowczo jest więcej niż minusów. Przeczytałem większość rozdziałów z dużą ciekawością. Pamiętajmy – osoby, które czytają do poduszki Larsena i Millera, a w ciągu dnia zajmują się artykułami i pozostałymi podręcznikami nie zobaczą w tej książce wielu ciekawych rzeczy. Niemniej jednak chociaż dla pielęgniarskich aspektów mogą do tej książki zajrzeć.

Układ treści zawartych w tej publikacji ułożone są w sposób systematyczny, choć pod koniec w spis teści wkrada się chaos. Całość została podzielona na trzy części.

Część zatytułowana „Podstawy pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki” zawiera dokładnie to co w swoim opisie. Mamy tutaj wreszcie zawarte najważniejsze (nie wszystkie!) aspekty standardów w anestezjologii i intensywnej terapii (Rozporządzenie MZ z 2016 roku).

Niejako na otwarcie mamy ciekawy podrozdział o współpracy w naszej dziedzinie i roli rodziny w procesie zdrowienia chorego. Następnie w zwięzły, ale szczegółowy sposób przedstawione zostały monitorowanie stanu chorego oraz procedury wykonywane w anestezjologii i intensywnej opiece, np. bronchoskopia, toaleta dróg oddechowych, czy CRRT (a jest i opisane pozaustrojowe wspomaganie czynności wątroby). Opisane są inne ważne kwestie: NZK, profilaktyka i kontrola zakażeń (ale w praktyczny sposób…) oraz uwarunkowania kulturowe, religijne i etyczne tak ostatnio popularne w pielęgniarstwie.

Część druga, pt. „Pielęgniarstwo anestezjologiczne” zawiera podstawy fizjologiczne i patofizjologiczne stanów, z którymi spotyka się w swojej pracy pielęgniarz i pielęgniarka. Tutaj nie ma żadnego zaskoczenia. W tej części Czytelnik spotka się z treściami, które w takim rozdziale są opisywane w każdej książce. Czyli wszystkie aspekty znieczulenia, od homeostazy organizmu, przez farmakoterapię, sprzęt do opieki okołooperacyjnej nad pacjentem bariatrycznym i chirurgii jednego dnia.

Trzecia część „Pielęgniarstwo w intensywnej opiece” zważywszy na to, że zajmuje się tą dziedziną wzbudziła we mnie rozczarowanie. Nie tyle treściami, co ich układem. Mamy tutaj przedstawioną klasyfikację NANDA, którą powinniśmy poznawać, ale reszta choć merytorycznie bogata to zbudowana na szkielecie „Opieka nad…”. Dopiero koniec książki pociesza Czytelnika, który może przeczytać o odmiennościach u osób starszych, opiece okołotransplantacyjnej i leczeniu żywieniowym chorych w zagrożeniu życia.

Przechodząc do technicznych aspektów książki. Plusem niewątpliwie jest to, że treści są ułożone w przemyślany sposób. Mamy tabele, mamy procedury, które są zawarte w osobnej szacie graficznej przez co łatwo po nich się poruszać. Zdjęcia zostały dodane pro forma. Niestety przedstawiają akurat to, co każdy Czytelnik w swojej pracy widział i mam wrażenie, że zostały dodane trochę na siłę. Wydaje mi się, że lepiej byłoby zrezygnować całkowicie ze zdjęć niż dodawać je tylko do kilku zagadnień.

Procedury są opisane w sposób szczegółowy, czego właśnie do tej pory brakowało. To czyni ten podręcznik właśnie stricte praktyczną pozycją dla pielęgniarek. Opisane są nie tylko procedury jako takie, ale także trudności w trakcie ich wykonywania i sposób rozwiązania. Takie rozwiązanie podoba mi się szczególnie dlatego, że sam na swoim blogu treści układałem w ten sposób i przedstawienie zagadnienia budowałem właśnie z taką ideą.

Nowoczesną książką czyni fakt doceniania i oparcia całości treści na Evidence Based Medicine i Evidence Based Practice in Nursing. Wreszcie! Czuć duch zachodniego pielęgniarstwa, szczególnie, że są nawiązania do skal, schematów i algorytmów stosowanych w pielęgniarstwie na świecie.

Ewidentnie są minusy, które na szczęście są raczej kwestiami wydawniczymi niż merytorycznymi. Podręcznikowe wydanie tej książki sprawia, że jest bardzo dużo tekstu w układzie, który trudno się czyta. Jak to podręcznik. Graficznie można byłoby zrobić tę książkę zbliżoną, np. do ITLS-u albo innych książek wydanych, np. w USA. Do tego jeszcze zapewne dojdziemy. Jest w tym na pewno kwestia ceny takiej książki, która i tak nie jest tania jak na warunki polskie (około 100 zł).

Podsumowując jednak, pomimo wstępnych obaw pozycja jest godna polecenia dla osób, które:

  1. Zaczynają pracę w anestezjologii i intensywnej opiece
  2. Nie kupili do tej pory pielęgniarskiej książki w tej dziedzinie
  3. Kształcą się w formie specjalizacji, bądź kursu kwalifikacyjnego
  4. Ciekawe są formy jaką przyjęła ta publikacja
  5. Chcą pogłębić i uporządkować swoją wiedzę

Zawiodą się osoby, które oczekują nowych i świeżych merytorycznie treści podanych w szczególnie innowacyjny sposób. Choć ciekawość i samo podejście autorów może zachęcić do zakupu mimo to. Wszyscy pozostali Czytelnicy będą zadowoleni.

Intensywny blog pediatryczny

Na łamach tego bloga można przeczytać ponad 100 wpisów, które zawierają w większości praktyczne wskazówki postępowania, streszczenie wytycznych i zbiory algorytmów. Nie ma jednak zbyt wiele pediatrii i modyfikacji postępowania u dzieci. Na szczęście medyczna blogosfera się rozwija i powstał nowy blog, który zaczyna działalność od wpisu, który jest jakby drugą częścią mojego wpisu Kompendium rozcieńczania leków w ratownictwie.

Blog „Intensywna Terapia i Anestezjologia Pediatryczna”

Zapraszam zatem do odwiedzenia bloga Intensywna Terapia i Anestezjologia Pediatryczna oraz wpisu zawierającego kompendium przygotowania leków u dzieci.

Kim jest autorka bloga?

Autorka bloga, który przytaczam nazywa się Marta Moskal i swoim blogiem chciałaby zachęcić zarówno Czytelników jak i siebie do rozwoju zawodowego w zakresie medycyny pediatrycznej. Marta pracuje na oddziale Intensywnej Terapii jako pielęgniarka. Doświadczenie zdobywa także w opiece pooperacyjnej i znieczuleniach na bloku operacyjnym.

Marta zapowiada wpisy nie tylko merytoryczne, ale także własne osobiste przemyślenia i przeżycia w zakresie zawodowym. Tematy, które szczególnie interesują Autorkę to leczenie bólu, uporczywa terapia, głębokość sedacji pacjentów pediatrycznych, oraz ciągły rozwój w dziedzinie pielęgniarstwa.

Z Martą Moskal rozmawiałem w jednym z odcinków podcastu Krew Mózg. Zapraszam do czytania i słuchania!

Pielęgniarstwo i ratownictwo jest sztuką samą w sobie – zmiany na blogu

Każda forma wyrazu ewoluuje razem z autorem. Nie inaczej jak, np. doświadczenie koreluje z poglądami na wiele spraw. Poglądy oraz doświadczenie zatem składają się na obieranie konkretnego kierunku dalszych działań i aktywności.

Takiego wpisu na tym blogu jeszcze nie było, ale powstał jako przykład i zapowiedź zmian, które właśnie następują. Ponad 100 wpisów na blogu myślę, że wystarczy, aby innowacje były w pełni uzasadnione. W końcu jedyną stałą rzeczą na świecie są właśnie zmiany.

Zmiany te nastąpiły z kilku prostych przyczyn, o których wspomnę w dalszej części tego wpisu. Zawsze wydawało mi się, że wszelkie modernizacje są dobre, szczególnie, jeśli są to zmiany na lepsze. Jednocześnie można byłoby pomyśleć, że do zmiany kształtu bloga autor ma zawsze prawo i w każdej chwili może to zrobić. Jednak do końca tak nie jest. Osoby (około 1000 dziennie), które tu codziennie zaglądają zasługują na to, aby te zmiany im przedstawić.

Tworząc bloga przyświecała mi idea stworzenia platformy w stylu merytoryczno-zadaniowym, czyli przedstawienie konkretnych aspektów ratownictwa medycznego, intensywnej opieki i elementów anestezjologii w dużym, ale konkretnym skrócie. Dominowało przede wszystkim ratownictwo. Przyczyna była dosyć prosta. Pracowałem w Zespołach Ratownictwa Medycznego, a w świat szpitalnych oddziałów dopiero wchodziłem. Wyczerpywałem więc kolejne tematy związane z pracą ratownika medycznego w Polsce. Do medycznych czynności ratunkowych dołączyły również artykuły o tematyce pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki. Wszystkie tematy, które podejmowałem utworzyły pewne kompendium, z którego mogli i mogą nadal korzystać przede wszystkim osoby wchodzące do zawodu, studenci i praktycy żądni detali.

Kolejny etap merytoryczny to wejście w świat EBM, cytowanie i przedstawianie badań na interesujące nas, ratowników i pielęgniarzy zagadnienia. Po tych czterech latach przyszedł czas na pewne podsumowanie i wyciągnięcie wniosków, które po raz pierwszy w zasadzie będą jakąś częścią osobistą, która do tej pory na blogu nie występowała.

Wraz z rozwojem stażu pracy, doświadczenia, wiedzy i kontaktów w środowisku człowiek pogłębia, bądź odrzuca pewne wnioski, które wysnuł. Niektóre zostały zweryfikowane przez pracę, inne dzięki literaturze, którą można nazwać pomocniczą czy poglądową. Wydaje się, że tego rodzaju materiałów tak mało czyta się wykonując zawód medyczny. W końcu na rynku wydawniczym w zasadzie nie istnieją. Rozwój osobisty i zawodowy potęgują także poszukiwanie nowych ścieżek wyrazu.

W ciągu 4 lat prowadzenia bloga nie tylko stawiałem na rozwój kompetencji, ale także na poprawę warunków pracy w miejscach realizowania swoich zawodowych obowiązków. Podejmując merytoryczną oraz organizacyjną walkę o warunki pracy swoje i zespołu w Polsce, człowiek zdaje sobie sprawę z jednej strony jak wiele jest do zrobienia, a z drugiej ile czasu musi jeszcze upłynąć, aby dokonały się zasadnicze i rewolucyjne zmiany.

Rewolucja w medycynie jak się okazuje na przykładzie innych krajów jest procesem, który mierzyć można niestety latami. Te wszystkie doświadczenia nie mogą nie odbijać się na wykorzystywaniu wolnego czasu, którego co prawda jest niewiele, a który mamy do dyspozycji po dyżurach. Można stawiać na pogłębianie wiedzy. Można tego nie robić. Prowadząc medyczny podcast „Krew Mózg” zmieniłem pogląd na wiele spraw, także zdałem sobie sprawę jak wiele wartościowych ludzi pracuje w medycynie, a których do tej pory nie znałem lub znałem bardzo słabo. To naprawdę cenne relacje. Tym bardziej ubolewam nad tym, że w większości nie przekłada się to na pozycje zawodową pielęgniarzy, czy ratowników medycznych w Polsce.

Uczucie to potęgują rozmowy oraz wywiady z ludźmi, którzy pracują poza granicami Polski.  Dzielą się doświadczeniami i obserwacjami z tamtejszej pracy, co jeszcze bardziej otwiera pewne myślowe horyzonty. Normalne godziny pracy, kształcenie i odpowiednie wynagradzanie tego wysiłku. Tego mi brakuje.

Dlaczego wspominam o sytuacji społeczno-zawodowej w tekście dotyczącym zmian, które mają być dobre? Wydaje się, że w takim tonie mógłbym pisać post kończący jakiekolwiek publikowanie na blogu. A jednak nie. Czasami i bardziej pesymistyczny akapit może być motorem zmian. Zmian pozytywnych.

Czytając zagraniczne portale i blogi człowiek odkrywa inny świat, który przecież wbrew pozorom nie różni się diametralnie od tego co robimy my tu w Polsce. Dzieli nas jedynie rzeczywistość wynikająca z historii poszczególnych państw, tamtejsze prawo i kompetencje. Założenia i cel naszej pracy są jednak takie same. Nie da się napisać tego inaczej. Chodzi o dobro pacjenta. Jakby to w naszej rzeczywistości nie brzmiało. A brzmieć powinno po prostu naturalnie.

Sięgając do zagranicznych publikacji, książek, czy materiałów dostępnych w Internecie jest jeszcze jedna ważna kwestia. Wykonywanie naszych zawodów z perspektywy niezwykle istotnej w zespole specjalności. Nie jako personel średni, którego w Polsce nie ma. Istnieje jedynie w głowach ludzi nie mogących pogodzić się z tym, że pewien etap w relacjach zawodowych dawno się zakończył. Nie dziwne więc, że wspaniali pielęgniarze i ratownicy szukają za granicą nie tylko godnych zarobków, ale szacunku i możliwości wykorzystywania swojej wiedzy.

To wszystko spowodowało, że chcę rozszerzyć tematykę bloga, zmienić jego charakter i bardziej włączyć się w walkę o pozycję naszych zawodów. Choćby o rok, miesiąc, dzień przyśpieszyć zmiany, które będą trwały latami. W pozytywnym, praktycznym, ale nadal merytorycznym stylu.

To implikuje w zasadzie meritum. Pielęgniarstwo i ratownictwo jest sztuką samą w sobie. Przyczyniło się to w końcu do wyciągnięcia ważnego wniosku. Blog poruszając tematy wykorzystywane przede wszystkim przez pielęgniarki, pielęgniarzy i ratowników nie powinien nazywać się „intensywną terapią”. Bynajmniej nie ze względu na to, że nie jest kierowany do lekarzy, czy dlatego, że w tym procesie nie uczestniczymy. Chodzi tu raczej o to, że traktuje o sztuce medycznej jaką jest „intensywna opieka”, która elementy kliniczne „terapii” w sobie zawiera i nie jest żadnym dodatkiem. Jest osobną specjalnością. To warto podkreślać, nie dezawuować zawodów nielekarskich jako wykonujących „mniejszą medycynę”. Medycynę uprawiamy wszyscy. Każdy w swojej działce. 

Niezwykle inspiruje mnie to, jak pielęgniarstwo i ratownictwo jest uprawne w na Zachodzie i nieustannie dążę do tego, aby proces nazwijmy to „zrzucania czepków z głowy i wkładania stetoskopów na szyję”, który już rozpoczął się, z roku na rok szedł do przodu.

Te wszystkie aspekty ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu o tym, że zmiana charakteru bloga jest całkowicie zasadna. Nie ukrywam, na wzór nowoczesnego pielęgniarstwa i ratownictwa uprawianego na Zachodzie. To myślę jest wzorzec, do którego musimy dążyć. Zatem zmiany, które sam sobie zaproponowałem, a automatycznie również Czytelnikom polegają na:

  1. Zmianie nazwy bloga, na taki, który po pierwsze będzie wskazywał na jego ściśle pielęgniarski i ratowniczy charakter. Intensywna Terapia | Ratownictwo zostanie w przyszłości przemianowana na ogólną, ale wskazującą specjalność, którą się zajmuje nazwę, tj. Critical Nursing (CN). Wersja anglojęzyczna wykorzystana w nazwie, choć może budzić zdziwienie jest po prostu praktyczna. To połączenie wszystkich dziedzin, które opisuje na blogu w jednej, można powiedzieć znanej i składnej nazwie. Do Critical Care Nursing należy zarówno intensive, anesthetic, emergency jak i prehospital. Do nazwy dodałem .PL, aby nie mylić kolegów z innych krajów, wszak Internet jest miejscem o zasięgu większym niż czasem nam się wydaje. Co więcej, z przekory nie dodaję słowa care. Dwuznaczność, która powstaje zostawiam domysłom Czytelników.
  2. Doborze tematyki i rodzaju wpisów. W zasadzie bardzo wiele podstawowych kwestii związanych z ratowaniem życia pacjentów i ich dalszą intensywną opieką już opisałem, a na pewne rzeczy patrzę teraz inaczej, dlatego w kolejnych wpisach będę starał się pobudzić do dyskusji lub rozwikłać bardziej trapiące nas problemy techniczne i merytoryczne w pracy stricte pielęgniarskiej oraz ratowniczej. O tym musimy dyskutować, pisać i czytać, bo często dostępne publikacje oddają właśnie ubogi charakter i sposób uprawiania tej dziedziny medycyny w Polsce. Niezwykle ważne jest również przedstawianie poglądu na wiele spraw, szczególnie tych drobnych, wydarzających się na codziennych dyżurach. Choć nie mam na myśli oczywiście tekstów w stylu „na dyżurze było ciężko…”, a raczej praktycznych porad, np. dla studentów, czy ludzi wchodzących do zawodu, które nie wiążą się stricte z „Intensywną Terapią i Ratownictwem”.

Ostatecznie cały tzw. renaming będzie trwał jakiś czas, ale z żadnym wypadku nie odetnę się od poprzedniej nazwy i chciałbym, aby była kojarzona z tym blogiem, na którym pozostają wszystkie dotychczasowe treści.

Chcę dzielić się wiedzą przeczytaną w książkach, ale dokładam do tego bloga również osobiste przemyślenia. Blog i podcast, który prowadzę pozwala mi w miarę cieszyć się pełną wybojów pracą w polskiej ochronie zdrowia. Tego się trzymam.