Archiwa tagu: pzwl

Medycyna się zmienia, niech zmieniają się książki

Medycyna się zmienia. To truizm, który nierozerwalnie niesie ze sobą nowe potrzeby. Przede wszystkim te, które bezpośrednio dotykają edukacji w szerokim ujęciu – od zmian w programach kształcenia, przez innowacyjne zajęcia dla studentów po samokształcenie po dyplomie.

Uczyć się trudno, bo pokus na co dzień wiele. Każdy oczywiście sam rozstrzyga, czy posiedzieć na pasjonującą lekturą kolejnego podręcznika, czy wybrać niezwykle nudne spotkanie ze znajomymi w towarzystwie schłodzonych napojów.

Warunki pracy, w jakich przyszło nam wykonywać zawody medyczne nie sprzyja wzmożonej edukacji – bo to w trakcie pracy powinniśmy mieć zagospodarowany czas na naukę i zapoznanie się z nowościami. Tego jednak szybko nie zmienimy. Jest jednak drugi element, który jednak powoli zmienia się sam.

Myślę o rynku wydawniczym, który musi się zmieniać. Musi być elastyczny, żeby trafiał do specyficznych Czytelników, jakimi są zespoły pielęgniarskie, lekarskie i ratownicze. Nigdy nie ukrywałem swojej sympatii do Wydawnictwa PZWL. Bo są dwa ważne powody.

Pierwszy: robią po prostu dobre książki! Drugi, który wynika pewnie z tęsknot za czasami
beztroskiego biegania po podwórku (choć jako alergik brałem to zawsze za przyjemność średnią), gdy w przerwach w salonie kątem oka obserwowałem cały rząd książek właśnie wydanych nakładem PZWL.

Te książki teraz są dla mnie historycznym artefaktem, a trochę świętym graalem, gdzie resuscytacje krążeniowo-oddechową nazywano krążeniowo-płucną. Te ciężkie, wydane na cienkim i śliskim (obecnie mocno pożółkłym) papierze pozwalały mi kiedyś uzyskiwać najlepsze wyniki z biologicznych opracowań (szóstka z plusem za opis zawału serca).

Na mojej półce króluje ostatnio trzy pozycje, które ładują mnie wyrzutami sumienia, gdy
dłużej do nich nie zaglądam. Powerbanki mogłyby tak napełniać baterie telefonu. Co w nich
ciekawego? Nowoczesne wydanie, otwartość na potrzeby Czytelnika, innowacyjne ukazanie treści, który nie musi być ciągiem tekstu, nad którym się zasypia (no chyba, że wykorzystuje się je do napisania pracy dyplomowej to trudniej zasnąć im bliżej terminu).

Polowanie na goryle, czyli… nieoczywista medycyna ratunkowa.

Ta książka otwiera pewien cykl, bo choć zalążki przydatności poprzednich książek z tego zakresu już kiełkowały to tym razem książka jest awangardowa. Jej ciepłe przyjęcie przez praktyków świadczy w mojej opinii o tym, że Czytelnicy tego wymagają i dojrzewają do pewnych potrzeb. Potrzeby wyjścia poza ramy sztywnej medycyny i postępowania bez konkretnej sytuacji klinicznej wyłącznie na szablonach, które w życiu zawodowym rzadko się zdarzają. Chcemy więcej, chcemy inaczej. Chcemy czytać o tym, nad czym się często zastanawiamy, a co liczne publikacje traktują jak ubogiego krewnego.

Potrzebujemy w polskiej medycynie dyskutować o umiejętnościach miękkich, bo to one często – nie brak wiedzy i umiejętności twardych – decydują o losie wielu pacjentów. Co więcej, umiejętność rozmowy powoduje otwarcie się zespołów na siebie. Tego też brakuje. Może te kwestie w tej publikacji nie są oczywiste i czasem trzeba na chwile się zatrzymać. Ale w końcu to nieoczywista medycyna ratunkowa. I za gorylem trzeba trochę pobiegać.

Medycyna przedszpitalna w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym

Książka dedykowana Lotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu, ale umówmy się – życie fazy przed- i szpitalnej jest trochę jak helikopter, a przynajmniej ta cześć, która ciagle się kręci w szaleńczym tempie. Jeśli darujemy sobie lekturę dotycząca technicznych aspektów pilotowania maszyny to zostaje nam solidne kompendium przydatne każdemu, kto styka się z pacjentami w stanach nagłych. Temat można byłoby potraktować jako odgrzewany, gdyby nie – no właśnie – forma i poziom szczegółowości, których brakuje w polskich podręcznikach. Forma – od ogółu do szczegółu, której często tak brakuje polskiemu Czytelnikowi. Wielokrotnie podczas dyskusji merytorycznych padają odwołania do różnych wartościowych, bądź mniej książek, które choć oparte na literaturze naukowej to często zaszyfrowanej w ten sposób, że nie sposób odwołać się do pierwotnego źrodła.

To co od razu rzuca się w oczy to odwoływanie Autorów bezpośrednio do artykułów EBM. To duża wartość, gdy sięgamy po książkę nie jak po wzbogacającą lekturę, ale szukając rozwiązania konkretnych wątpliwości. Szczegółowość, o której wspomniałem to nie mylne wciskanie patofizjologii, ale tych aspektów, które są kluczowe, naprawdę kluczowe w postępowaniu klinicznym. Opasłe tomiszcze, ale naprawdę warte naszej uwagi.

POCUS-y. Ultrasonografia ratunkowa

I wreszcie temat rozwojowy, szczególnie w kręgach zawodów, których praktycy do tej pory tęsknie patrzyli w czarno-białe ekrany aparatów ultrasonograficznych. USG w ostatnich latach stanęło otworem przed pielęgniarkami i ratownikami. Tam, gdzie pojawiają się możliwości musi pojawić się sposób na jej wykorzystywanie. Efektem takiego zjawiska, a nawet samym zjawiskiem jest ta książka. I znów! Nieoczywiste przedstawienie tematu, ale w sposób w jaki tłumaczymy sobie meandry USG na dyżurach i szkoleniach. Szkice, które wypełniają liczne ryciny – oprócz rzecz jasna zrzutów ekranów z licznych badań – pozwalają wyobrazić sobie taką koleżeńska formę samokształcenia.

Obfity podręcznik, ciekawe wydany (z niezwykle pachnącym papierem…) i bogaty merytorycznie, który choć nie zastąpi szkolenia praktycznego to na pewno pretenduje do małej encyklopedii korzystania ze stetoskopu XXI wieku. Jedynie, czego mi zabrakło to potraktowanie poważnie tematu kaniulacji naczyń, ale to wynika z mojego kręgu zainteresowań i być może nie pasował do ogólnej koncepcji. Cóż, jest miejsce na kolejne książki… Niemniej warto POCUSić się do zapoznania z tą pozycją.

Z kodem „PZWL5” można zgarnąć dodatkowe 5% od ceny w koszyku.

Recenzja książki „Pielęgniarstwo anestezjologiczne i intensywnej opieki”

„Pielęgniarstwo anestezjologiczne i intensywnej opieki” nie było książką oczekiwaną. Pewnie dlatego, że straciliśmy wiarę w to, że da się napisać ciekawą i praktyczną książkę dotyczącą pielęgniarstwa i opieki nad krytycznie chorymi. Rozpoczynając dyskusję o tej książce w mediach społecznościowych gro środowiska mając wyobrażenie poprzednich publikacji dotyczących tych zagadnień nie było mówiąc łagodnie pozytywnie nastawione. Sam zgadzając się na patronat medialny miałem pewne obawy, choć patrząc na wkład Wydawnictwa Lekarskiego PZWL w pogoń za światowymi trendami ufałem, że nie zawiodę się aż tak bardzo.

Nie zawiodłem się. Nie ma na razie na rynku książki idealnej. Być może nigdy taka nie powstanie, bo po prostu nie da się takiej książki napisać. Opieka nad chorymi intensywnej terapii oraz znieczulanymi w różnych dziedzinach medycyny jest uprawiana przede wszystkim przez ludzi z ogromną wyobraźnią, niezwykle zaangażowanych w pracę i stawiających bardzo duże wymagania. To zapewne przyczyna tego stanu rzeczy. Myślę jednak, że publikacja, którą przedstawiam ma szansę stanąć na półce wśród książek, które warto mieć.

Tej recenzji możesz także posłuchać…

Do przygotowania nowej publikacji z tej dziedziny skłonił szybki postęp wiedzy i rozwój nowych technologii. W wyniku tych zmian nastąpiła również modyfikacja zakresu usług opieki zdrowotnej, a od pielęgniarek oczekuje się wykonywania świadczeń zdrowotnych wymagających rozszerzonej, specjalistycznej wiedzy i umiejętności. Pielęgniarki anestezjologiczne i intensywnej opieki stają przed nowymi wyzwaniami, jakimi są współdziałanie we wdrażaniu zaawansowanych procedur diagnostyczno-terapeutycznych, ochrona pacjenta przed niekorzystymi dla niego psychospołecznymi skutkami pobytu na oddziale intensywnej terapii i podejmowanie działań ukierunkowanych na poprawę jakości życia po przeżyciu ciężkiej choroby.

Z przedmowy…

Na początku tej recenzji muszę uspokoić Czytelników – książka nie jest w żadnym wypadku nowym wydaniem znanej, marnej jakościowo książki tego samego wydawnictwa, pt. „Anestezjologia i intensywna opieka. Klinika i pielęgniarstwo”. Choć jedna z redaktor naukowych tamtej publikacji wzięła na barki również pracę nad nową książką liczącą prawie 800 stron.

Każdej pielęgniarce i każdemu pielęgniarzowi na początek należą się słowa uspokojenia. Nie znajdziemy tutaj żadnych niepokojących treści. Wydaje się, że nastąpił pewien przełom i autorzy zrozumieli czego w książkach pielęgniarskich nie potrzeba. O czym mowa? Oczywiście o wszelakich rysach historycznych oraz o zadręczaniu nas teoriami pielęgniarskimi, które nijak się mają do naszej praktyki i rozwoju nowoczesnego pielęgniarstwa.

Książka napisana została przez 31 autorów i zredagowana przez dwie redaktor. Zasadniczo jest adresowana do studentów pielęgniarstwa i personelu już pracującego. W mojej opinii anestezjologii i intensywnej terapii mogą też uczyć się młodzi adepci kierunków lekarskich, np. stażyści.

Plusów stanowczo jest więcej niż minusów. Przeczytałem większość rozdziałów z dużą ciekawością. Pamiętajmy – osoby, które czytają do poduszki Larsena i Millera, a w ciągu dnia zajmują się artykułami i pozostałymi podręcznikami nie zobaczą w tej książce wielu ciekawych rzeczy. Niemniej jednak chociaż dla pielęgniarskich aspektów mogą do tej książki zajrzeć.

Układ treści zawartych w tej publikacji ułożone są w sposób systematyczny, choć pod koniec w spis teści wkrada się chaos. Całość została podzielona na trzy części.

Część zatytułowana „Podstawy pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki” zawiera dokładnie to co w swoim opisie. Mamy tutaj wreszcie zawarte najważniejsze (nie wszystkie!) aspekty standardów w anestezjologii i intensywnej terapii (Rozporządzenie MZ z 2016 roku).

Niejako na otwarcie mamy ciekawy podrozdział o współpracy w naszej dziedzinie i roli rodziny w procesie zdrowienia chorego. Następnie w zwięzły, ale szczegółowy sposób przedstawione zostały monitorowanie stanu chorego oraz procedury wykonywane w anestezjologii i intensywnej opiece, np. bronchoskopia, toaleta dróg oddechowych, czy CRRT (a jest i opisane pozaustrojowe wspomaganie czynności wątroby). Opisane są inne ważne kwestie: NZK, profilaktyka i kontrola zakażeń (ale w praktyczny sposób…) oraz uwarunkowania kulturowe, religijne i etyczne tak ostatnio popularne w pielęgniarstwie.

Część druga, pt. „Pielęgniarstwo anestezjologiczne” zawiera podstawy fizjologiczne i patofizjologiczne stanów, z którymi spotyka się w swojej pracy pielęgniarz i pielęgniarka. Tutaj nie ma żadnego zaskoczenia. W tej części Czytelnik spotka się z treściami, które w takim rozdziale są opisywane w każdej książce. Czyli wszystkie aspekty znieczulenia, od homeostazy organizmu, przez farmakoterapię, sprzęt do opieki okołooperacyjnej nad pacjentem bariatrycznym i chirurgii jednego dnia.

Trzecia część „Pielęgniarstwo w intensywnej opiece” zważywszy na to, że zajmuje się tą dziedziną wzbudziła we mnie rozczarowanie. Nie tyle treściami, co ich układem. Mamy tutaj przedstawioną klasyfikację NANDA, którą powinniśmy poznawać, ale reszta choć merytorycznie bogata to zbudowana na szkielecie „Opieka nad…”. Dopiero koniec książki pociesza Czytelnika, który może przeczytać o odmiennościach u osób starszych, opiece okołotransplantacyjnej i leczeniu żywieniowym chorych w zagrożeniu życia.

Przechodząc do technicznych aspektów książki. Plusem niewątpliwie jest to, że treści są ułożone w przemyślany sposób. Mamy tabele, mamy procedury, które są zawarte w osobnej szacie graficznej przez co łatwo po nich się poruszać. Zdjęcia zostały dodane pro forma. Niestety przedstawiają akurat to, co każdy Czytelnik w swojej pracy widział i mam wrażenie, że zostały dodane trochę na siłę. Wydaje mi się, że lepiej byłoby zrezygnować całkowicie ze zdjęć niż dodawać je tylko do kilku zagadnień.

Procedury są opisane w sposób szczegółowy, czego właśnie do tej pory brakowało. To czyni ten podręcznik właśnie stricte praktyczną pozycją dla pielęgniarek. Opisane są nie tylko procedury jako takie, ale także trudności w trakcie ich wykonywania i sposób rozwiązania. Takie rozwiązanie podoba mi się szczególnie dlatego, że sam na swoim blogu treści układałem w ten sposób i przedstawienie zagadnienia budowałem właśnie z taką ideą.

Nowoczesną książką czyni fakt doceniania i oparcia całości treści na Evidence Based Medicine i Evidence Based Practice in Nursing. Wreszcie! Czuć duch zachodniego pielęgniarstwa, szczególnie, że są nawiązania do skal, schematów i algorytmów stosowanych w pielęgniarstwie na świecie.

Ewidentnie są minusy, które na szczęście są raczej kwestiami wydawniczymi niż merytorycznymi. Podręcznikowe wydanie tej książki sprawia, że jest bardzo dużo tekstu w układzie, który trudno się czyta. Jak to podręcznik. Graficznie można byłoby zrobić tę książkę zbliżoną, np. do ITLS-u albo innych książek wydanych, np. w USA. Do tego jeszcze zapewne dojdziemy. Jest w tym na pewno kwestia ceny takiej książki, która i tak nie jest tania jak na warunki polskie (około 100 zł).

Podsumowując jednak, pomimo wstępnych obaw pozycja jest godna polecenia dla osób, które:

  1. Zaczynają pracę w anestezjologii i intensywnej opiece
  2. Nie kupili do tej pory pielęgniarskiej książki w tej dziedzinie
  3. Kształcą się w formie specjalizacji, bądź kursu kwalifikacyjnego
  4. Ciekawe są formy jaką przyjęła ta publikacja
  5. Chcą pogłębić i uporządkować swoją wiedzę

Zawiodą się osoby, które oczekują nowych i świeżych merytorycznie treści podanych w szczególnie innowacyjny sposób. Choć ciekawość i samo podejście autorów może zachęcić do zakupu mimo to. Wszyscy pozostali Czytelnicy będą zadowoleni.

Urologia na dyżurze – nowa pozycja PZWL

Po bardzo dobrze wydanej, ale nieco chaotycznej i bardzo fabularnej publikacji Algorytmy diagnostyczne i lecznicze w praktyce SOR  na rynku ponad miesiąc temu pojawiła się książka, która jest wyjątkowa z dwóch względów, o których między innymi będę pisał w niniejszym tekście.

Jak na Wydawnictwo Lekarskie PZWL i redaktor prowadzącej znanej z innych publikacji przystało, książka wydana jest bardzo przyzwoicie. Papier jak zwykle bardzo dobrej jakości pamiętamy z poprzednich wydań, co nie może umknąć osobom, dla których sposób wydania jest znaczący. Książka prezentuje treści, których w tak szczegółowy sposób próżno szukać w publikacjach traktujących o stanach nagłych zarówno w praktyce przedszpitalnej i szpitalnej.

Nie ma co ukrywać, że nie jest to książka dedykowana ratownikom medycznym i pielęgniarzom ratunkowym/anestezjologicznym. To uniwersalne treści, w których jednak każdy zajmujący się pacjentem w stanie nagłym znajdzie coś dla siebie. Skupię się dlatego tylko i wyłącznie na tej części (która jest znacząca w całej objętości publikacji), która jest obowiązkowa dla personelu ratowniczego i pielęgniarskiego.

Książka składa się z ośmiu rozdziałów. Te najistotniejsze z punktu widzenia naszej pracy to przede wszystkim: ocena stanu pacjenta urologicznego, stany nagłe (kolejno jako poszczególne rozdziały): górne drogi oddechowe, dolne drogi oddechowe, moszna i prącie, urazy w urologii i szczególne przypadki urologiczne. Jak szybko można się zorientować w zasadzie wszystkie rozdziały dotyczą personelu nielekarskiego, choć opisywane postępowanie i przypadki nie zawsze będą dostępne pod względem posiadanych kompetencji.

Całość publikacji jednak warta jest przeczytania, choćby po to, aby być na bieżąco w kwestiach urologicznych.

Jedynym merytorycznym mankamentem jest kwestia używania definicji związanych z sepsą, które według najnowszych wytycznych nie są już odpowiednimi określeniami (np. posocznica). Autorzy jednak rekompensują to przedstawieniem schematycznym tzw. „septycznej szóstki”oraz ogólnie poruszaniem tematu sepsy (tzw. urosepsy), a także dodatekiem: przykładowy protokół postępowania przy podejrzeniu sepsy.

Na końcu Czytelnicy otrzymują przypomnienie schematu ABCDE, który jednak nijak pasuje do całości publikacji. Do tego zawiera treści obecnie już nie do końca aktualne, np. schemat MONA.

Całość jednak jest godna polecenia, bo wykonując kwerendę do artykułu Choroby układu moczowego w praktyce podstawowych ZRM bardzo trudno znaleźć było polskie źródła przedstawiające ten aspekt pracy ZRM i SOR (oraz innych oddziałów szpitalnych). To jest właśnie ta jedna kwestia, która czyni tę pozycję wyjątkową. Druga zaś to dawno niewydawana przez PZWL książka, która jest tłumaczeniem. To zawsze ciekawa odskocznia od rodzimych autorów.

Podsumowując, warto zapoznać się z Urologią na dyżurze.