Kompromisy w dostępach naczyniowych

Chociaż dostajemy coraz więcej sygnałów, że cewniki pośrednie pojawiają się w polskich szpitalach to nadal jest to brakujące ogniowo w przekroju dostępów naczyniowych.

Warto więc stosować rozwiązania poprawne korzystając z zasobów, które posiadamy. Bo cóż innego zrobić?

Pacjent z trudnym dostępem naczyniowym. Terapia dożylna: dwa przerywane wlewy leku po 250 ml przez dwa tygodnie.

Mamy tu kilka problemów. Czas terapii i rodzaj leku (niedrażniący naczynia o osmolarności <600) wskazuje cewnik pośredni, do tego trudny dostęp. 500 ml na dobę cewnik spokojnie przyjmie.

Ale! Cewnika dostępnego nie ma.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maciej Latos (@maciej_latos)


W ultrasonografii naczynia obfite, ale dopiero powyżej zgięcia łokciowego. Skanując przebieg żył pojawia się dwa krótkie odcinki, gdzie żyła znajduje się około 1.5 cm pod skórą. Ze względu na rodzaj terapii pacjentowi wystarczy 20G, a wkładanie 18G jest bezzasadne.

Ale! 20G w naszym wypadku ma 32 mm, a 18G 38 mm. Czyli tym razem zdecyduje nie średnica, a długość. Żeby kaniula miała w ogóle szanse się w naczyniu utrzymać.

Ale! Możemy jeszcze usprawnić nasze działania i poszukać kaniuli 18G o długości 45 mm.

Zastosowaliśmy Octopus (wystarczyłby zapewne z jednym odprowadzeniem), aby nie prowokować poruszania kaniulą oddalając się od newralgicznego miejsca wkłucia.

Tak też się skończyło. Nieustanna gra w kompromisy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.