Archiwum kategorii: Felieton

Dlaczego zamknięty aparat od kroplówki się zapowietrza?

Powinniśmy dążyć do systemów zamkniętych linii infuzyjnej, jeśli o tym ktoś nie wie, to spoko, do nadrobienia, bo nasz system kształcenia przed i podyplomowy pozostawia wiele do życzenia. Padło wiele pytań o to, jak to możliwe, że butelki i worki plastikowe (wyłączając te stare typu „łysa główka” i butelki szklane) nie zapowietrzają się i da radę przetoczyć cały płyn.

Dwie sprawy: w mojej praktyce nie zawsze się da, ale zazwyczaj tak. Jeśli się nie da to należy dążyć do tego, żeby otwarte aparaty do infuzji były jak najkrócej – najlepiej na zasadzie „otwórz i zamknij”.

Co może pomóc? Bo tu padło dużo pytań. Te pytania pokazują optymistyczny trend – że chcemy lepiej, że jesteśmy świadomi, że się da.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maciej Latos (@maciej_latos)


*Dostosowanie odpowiedniej kaniuli do rodzaju infuzji. To kluczowa kwestia, często pomijana. Już o tym pisałem, więc w dużym skrócie: kaniula powinna być dobrana pod kątem światła naczynia (maksymalnie 1/3 jego średnicy), pacjenta, pożądanej szybkości infuzji i miejsca infuzji. Cudów nie ma – zła kaniula to zła infuzja.

*Niedostosowanie rodzaju aparatu do odpowiedniego pojemnika z płynem infuzyjnym (brak możliwości wytworzenia próżni).

*Nieodpowiednie wykorzystanie grawitacji (im niżej, tym wolniej idzie płyn), więc trzeba zwracać uwagę na długość drenu.

*Przetaczanie zbyt dużej ilości płynów jednocześnie do kaniuli o niskim przepływie.

*Nieszczelność w układzie infuzyjnym niekoniecznie w przebiegu płyn-aparat do przetoczenia, ale w elementach bliżej kaniuli.

Warto pamiętać, że producenci podają, że nawet 5% płynu może pozostać w świetle linii naczyniowej.

Dezynfekowanie portów kaniul i linii naczyniowych

„Byłam dzisiaj w szkole. Zazwyczaj chodzę pieszo, ale dziś pogoda była kiepska. Padało i wiał silny wiatr, więc pojechałam tramwajem. Czekałam na przystanku 10 minut i wsiadłam do zatłoczonego tramwaju. Na szczęście droga trwała tylko kilka minut i po chwili mogłam wysiąść na przystanku.”

Tyle czasu ile trzeba poświecić na powyższy tekst zajmuje prawidłowa dezynfekcja pasywna wszystkich portów linii naczyniowych.

Czyli 5-15 sekund metodą przecierania.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maciej Latos (@maciej_latos)


Chwila dla pełnego bezpieczeństwa.

Czy wdrażanie najnowszych standardów w pielęgniarstwie jest możliwe?

Jest, choć braki personalne i sprzętowe skutecznie to utrudniają. Dlatego według mnie powinniśmy zarówno w edukacji (tej własnej jak i kierowanej do studentów lub młodych w zawodzie ludzi) jak i w praktyce klinicznej poruszać się równocześnie po trzech torach świadomości złożonej z wiedzy i umiejętności:
* jak powinno być
* jak maksymalnie zbliżyć się do tego jak powinno być
* jak absolutnie być nie może.

Podam przykłady, bo tak będzie łatwiej zrozumieć myśl. Gdy uczę studentów lub innych praktyków zawsze podaję aktualne zalecenia i razem próbujemy DOSTOSOWAĆ je do sytuacji organizacyjnej oddziału/szpitala. Bo nie sztuką pracować, gdy cały sprzęt jest pod ręką, sprzed nami wiszą procedury. Sztuką jest radzić sobie i zbliżać się do ideału w sytuacjach, gdzie nie jest to oczywiste i łatwe.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maciej Latos (@maciej_latos)


Przykłady w schemacie jak powinno być – jak nie – co można zrobić:

* przecierać wejście do wkłucia jednorazowym gazikiem z alkoholem – nie przecierać wcale – przecierać wcześniej nasączonym gazikiem
* używać przedłużek ze zintegrowanymi łącznikami bezigłowymi – nie używać wcale – zmontować sobie bezpieczny zestaw, np. z pojedynczych łączników (jak na zdjęciu)
*używać transparentnych półprzepuszczalnych opatrunków do wkłuć – używać nawet najlepszych i mieć wywalone na pielęgnacje – używać włókninowych i oceniać ora zmieniać je co 24 godziny.

I tak dalej i tak dalej – walka z bylejakością nie zaczyna się od sprzętu, ale od mentalności i chęci (choć to pierwsze bardzo ułatwia).